Avicii debiut dawno ma już za sobą. Drugi album zazwyczaj pokazuje rozwój muzyczny u artysty lub jego brak. Jest potwierdzeniem przynależności do danego gatunku lub poszukiwaniem innych brzmień. Drugi krążek to rodzaj sprawdzianu dla twórcy, dla jego muzyki. W mojej ocenie Avicii ten sprawdzian zdał i obronił swoją twórczość. Potwierdzeniem moich słów...
Na początku zagadka z cyklu „co to jest?”. „Zespołowi zdarza się czasem zagrać jakiś ładny motyw, lecz nie potrafi on osnuć wokół niego całej piosenki. […] Chciałbym wierzyć, że tropem tych właśnie momentów pójdzie Gardens & Villa na kolejnej płycie”. Już wiecie? Tak, to fragment recenzji drugiej w dorobku płyty kwintetu z Kalifornii, którą napisałem...
Lider Armii, Tomasz Budzyński, ostatnio mocno eksperymentuje w projektach pobocznych, dlatego też jego macierzysty zespół równie pewnie jak dawniej sięgnął po gitary. Nie oznacza to, że grupa wróciła do korzeni, choć trzeba przyznać, że nagrała album wyjątkowo udany.
Procesu uczłowieczenia Krisiun, rozpoczętego na "The Great Execution", ciąg dalszy. To co? Może odrobina uszczypliwości na początek. Jak dziś pamiętam, któryś tam wywiad z trójką braci Camargo - Kolesne, w którym wylewali tony żalu na Sepulturę, która z bohaterów narodowych postanowiła całkowicie się "ześcierwić" po legendarnym "Arise". Tak sobie słucham...
W tym roku mija 35 lat od ukazania się pierwszego albumu dowodzonej przez z lekka ekscentrycznego Jaza Colemana grupy o wesołej nazwie "Killing Joke". Przez ten czas Colemanowi i spółce udała się rzecz niebywała. Niewiele zespołów potrafi płynnie przekraczać gatunkowe i stylistyczne granice tak, żeby nie zburzało to ich charakterystycznego brzmienia....
Szybko uwinęli się panowie z Gazpacho z następcą wydanego w ubiegłym roku Demona. Przyznam otwarcie, że ten niezbyt długi czas oczekiwania na ich nowe dźwięki oraz pierwszy z nimi kontakt nie zbudowały we mnie zbyt pozytywnego obrazu płyty. Ot… jakieś odrzuty z sesji Demona, kolejny koncept i do tego mocno „przegadany” przez Jana Henrika Ohme tym snującym...
Krótko, zwięźle i na temat – z tym jakże ambitnym duetem znanym jako Małe Miasta nie da się inaczej. Ta dwójka uzdolnionych chłopaków wydała 9 października 2015 r. swój drugi studyjny album pt. Koń i to właśnie tej płycie poświęcę swoją recenzję. Powiem Wam, że jeśli nie znacie Małych Miast, to już możecie zacząć żałować.
„Bóg skrzypiec” powraca ze swoim osiemnastym albumem długogrającym. Zawiera on zarówno covery hitów znanych osobistości muzycznych, jak i autorskie kompozycje muzyka. Krążek po raz kolejny przedstawia geniusz muzyczny Davida Garretta, który łączy elegancję muzyki klasycznej z charyzmą rocka.
Poznałem ich przy okazji “Shades of God”, “Icon” rzucił mną o ścianę a “Draconian Times” jedynie upewnił w przekonaniu, że w swojej dziedzinie są wyjątkowi. „One Second” pomimo swej „inności” wciąż intrygował a potem? A potem nastała ciemność i moje oczekiwania rozminęły się z kierunkiem, który obrał zespół… pierwsza próba powrotu miała miejsce przy...
Mój redakcyjny kolega umieścił niedawno premierowy album Editors na szczycie listy najbardziej wyczekiwanych płyt października. Trudno się dziwić, w końcu pochodzący z Birmingham muzycy doczekali się miana zespołu niezwykle wpływowego na alternatywnej scenie. Czy nowe nagrania umocnią ich pozycję? Uspokajam, że Editors ze swoim "In Dream" mogą ponownie...
Tak. Z małymi wyjątkami to płyta na wskroś syntetyczna. Hołd muzycznej epoce, w której wszyscy zachłysnęliśmy się możliwościami smutnej, melancholijnej czy energetycznej elektroniki. Znaleźć tu można echa Eurythmics w “Salvation”, w “Our Love” odciski palców Pet Shop Boys czy Bronski Beat, w “The Law” jest coś z dawnego Depeche Mode czy nawet Einstürzende...
Zniewalający niemiecki bożek tworzy instrumentalną muzykę popularną bez nadęcia (i zadęcia…). Ale takie są reguły gry, której na imię soundtrack do filmu, którego nie ma. Słonie formy bezlitośnie zadeptują mrówki treści, ale monumentalne brzmienia nie skrywają tu niczego zasługującego choćby na cień żalu. Nie ma jak pompa, choć przyznaję, że już nie...
John Newman znany wszystkim dzięki głośnemu hitowi Love Me Again powrócił z drugim albumem. Czekałam, naprawdę czekałam na to wydawnictwo. Oczarowana jego fonograficznym debiutem już jakiś czas temu wpisałam się do grona jego fanek. Ale jak to zwykle bywa przy sequelach – przyszło rozczarowanie. Co prawda nie duże, ale na tyle wielkie, żeby zdystansować...
Revolve" to mocny filmowy początek, taneczny i romantyczny środek oraz podnoszące na duchu zakończenie, podbite anielskimi głosami chóru gospel. To, co dzieje się pomiędzy tymi trzema punktami obrazowo można by nazwać "paciają".